Kiedyś to marki i eksperci kreowali trendy. Dziś dzięki social mediom może to robić każdy. W ten sposób buduje się potrzeby odbiorców i napędza działania marketingowe. Sprawdź, czym są mikrotrendy i w jaki sposób wpływają na decyzje brandów i konsumentów.
Czym jest i jak powstaje mikrotrend?
Jeszcze do niedawna cykl życia trendów bardziej kojarzył się z ewolucją niż rewolucją. Moda na określone przedmioty, usługi czy styl bycia rozwijała się stopniowo i utrzymywała przez dłuższy czas. Wpływ na kreowanie trendów miały same marki i branżowi eksperci. Dziś, za sprawą social mediów to głównie celebryci i influencerzy (a czasem i „zwyczajni” użytkownicy) sprawiają, że dana rzecz zyskuje rozgłos, często nawet nie wiadomo, skąd wziął się konkretny trend. Niekiedy dzieje się to bardzo szybko i równie szybko mija. A za chwilę kolejna rzecz zdobywa ogromną (i chwilową, trwającą kilka tygodni czy nawet dni) popularność w krótkim czasie. To zjawisko nazwano mikrotrendami.
Nasiliło się ono wraz z rozwojem Instagrama, a następnie Tik Toka. To właśnie szczególnie w tych dwóch kanałach treści mają szansę stać się viralem i w ekspresowym tempie dotrzeć do milionów użytkowników. Którzy podadzą treść dalej lub opublikują swój (podobny) content, podtrzymując tym samym boom. Tak właśnie było z modą na Labubu. Sama postać powstała już 10 lat temu. Ale szersza publiczność poznała ją w kwietniu 2024 r., gdy członkini jednej z grup K-popowych została zauważona z breloczkiem Labubu na swojej torbie. Z podobnymi maskotkami pokazały się Rihanna i Dua Lipa. Zdjęcia celebrytek były licznie udostępniane w mediach społecznościowych. Trend podłapali influencerzy, pokazując m.in. na Tik Toku unboxingi i włączając Labubu do swoich stylizacji. I wkrótce już każdy wiedział, czym jest ta maskotka.
Jak widać, mikrotrendy nie muszą powstawać w social mediach. Ale z pewnością to właśnie te kanały są motorem napędowym ciągłego gonienia za nowościami w wielu branżach, m.in. modowej czy kosmetycznej. Nie tylko użytkownicy, ale i marki mogą doświadczać zjawiska FOMO, czyli lęku przed przegapieniem. Na przykład okazji do wpisania się w jakiś nurt i zyskania nowych klientów.
Mikrotrendy w marketingu marek
To, w jaki sposób powstają i żyją mikrotrendy, rodzi kilka problemów. Przede wszystkim trudno przewidzieć i wpłynąć na to, co stanie się modne. A gdy już zdobędzie się zainteresowanie i serce odbiorców, wyzwaniem staje się utrzymanie tej uwagi. Produkt lub usługa z dnia na dzień mogą stać się bardzo pożądane przez odbiorców, zyskać ogromną wartość. A po kilku tygodniach spotkać się z totalną obojętnością, bo już co innego zyskuje na popularności. Wpisanie się w trendy wymaga też kreatywności, aby wyróżnić się spośród konkurencji, która również próbuje wykorzystać aktualny boom do własnych celów.
To wszystko może wywołać zagubienie marek. Z jednej strony warto być na czasie, wpisać się w określony nurt i zabiegać o zaangażowanie odbiorców. Z drugiej – na trend nie da się przygotować. Gdy już się pojawi, trzeba pogodzić go ze standardową strategią marketingową. Dopasować przekaz, wdrożyć… A w tym czasie mikrotrend może już stracić na aktualności.
Kluczowe wydaje się znalezienie złotego środka. Warto czujnie obserwować media (w tym społecznościowe), aby w porę wychwycić pojawiające się mikrotrendy. A następnie szybko zareagować i wpleść je do swojej komunikacji. I to zanim trend straci na aktualności, a odbiorcy zdążą się nasycić podobnymi treściami. W pogoni za nowościami trzeba jednak pamiętać o zdrowym rozsądku. Kopiowanie trendów na siłę to błąd. Zwłaszcza jeśli rozjeżdżają się one ze standardowym stylem lub wartościami brandu. Jak już wspominaliśmy, mikrotrendy szybko się zmieniają. Nie należy podążać za wszystkimi. Warto poczekać na taki, który będzie pasował do marki i da się go kreatywnie oraz autentycznie wpleść w kontekst i klasyczną komunikację. Dzięki temu nie tylko można przyciągnąć nowych odbiorców, zainteresowanych tym, co modne, ale i utrzymać spójność wizerunku w oczach stałych użytkowników.
